www.deltaro.net

Udostępnij

 

wybierz dzień wyprawywstęp, 1/2/3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14/15


 

    
   

(odcinek 824km)

 

1 dzień.

19.VI. 2014 Swoją podróż zaczynamy o godzinie 9:20 wyjazdem z Warszawy do Gdańska. Nie wiem czy Nissan Terrano był przygotowany na taki ładunek ale plan był taki że wyjeżdżamy w pięć osób + bagaże...i udało się go zrealizować. Może nie obyło się bez drobnego uciskania rzeczy tu i tam, zamykania skrzyni (dociskając je kolanem, łokciami itp.) ale wyruszyliśmy. Bez przygód docieramy do Gdańska i o 16.30 wypływamy zaokrętowani na pokładzie promu. Śmiało można powiedzieć, że tradycyjnie już, przy wjeździe łapiemy się na styk z wysokością naszego pojazdu...centymetry dzielą nas od sufitu przestrzeni ładunkowej. Oddychamy z ulgą ale jak się okazało nasza radość była przedwczesna ;) Większość składu czyli Gosia M., Ewa, Gosia I oraz Maryśka (czyli trzy pielęgniarki na pokładzie)  pierwszy raz jest na promie i fakt noclegu pod linią wodną powoduje u nich nieodpartą chęć przebywania na pokładzie nawet do późnych godzin nocnych ;)

 

2 dzień.

20.VI (piątek) o godzinie 13:20 planowo dobijamy do skalistych brzegów Szwecji. Planowo schodzimy na pokład dolny, ładujemy się do samochodu, odpalamy silnik i ruszamy...i tu właściwie plan się kończy. Po paru metrach dochodzi do naszych uszu nieprzyjemny zgrzyt...a pochodzi on znad naszych głów. Wyliczenia teoretyczne niestety się nie sprawdziły i nasze skrzynie zostają zerwane łącznie z bagażnikiem z dachu, przez zbyt niski sufit. Początek, przyznacie dość ostry:) Widać po minach dziewczyn lekki szok :) Zbieramy nasze zabawki i wyjeżdżamy z promu wioząc skrzynie na tylnych siedzeniach. Następuje kolejny tradycyjny moment – wyjęcie narzędzi :) Mocowanie wszystkiego zajmuje mi jakiś czas i...w doskonałych nastrojach bierzemy kurs na Norwegię ! Dojeżdżamy ok .18.15 do Orebro, dalej Karlstad. Zmęczenie dopada nas w Årjäng, śpimy jeszcze w Szwecji (rozbicie namiotu 22.30). Przyjemna łączka, która zwabiła nas swoją miękką trawą okazuje się siedliskiem milionów małych meszek – w odgłosach bicia się po wszystkim co odsłonięte, chowamy się we wnętrzu namiotów.

 

3 dzień.

21.VI (sobota) Budzimy się o 9:15 i po szybkim śniadaniu wyruszamy w dalszą podróż. O godz. 10:30 przekraczamy granicę z Norwegią. Wjeżdżamy do miejscowości Moss (12:3) a następnie obieramy kierunek na Halden po kolejnego uczestnika wyprawy , Leszka. Temperatura nie rozpieszcza, dziś jest 11 stopni ale nie jest zimno. Klimat Norwegii i suche powietrze sprawia, że odczuwalna temperatura jest zdecydowanie wyższa niż ta w Polsce. Dlatego swobodnie można ubrać się w szorty i koszulkę przy temperaturze 15 stopni w cieniu. O 14:20 odbieramy z lotniska Leszka i już dwoma samochodami jedziemy dalej. Kierunek Moss , Drammen a docelowo Rjukan.

 

Widok ze szczytu kolejki na park Hardangervidda Ruiny budowli w kanionie pod mostem Pamiątkowy obelisk przed budynkiem elektrowni

 

Trochę ponad sto lat temu, Vestfjord mężczyzna z pasją i ogromną wizją Sam Eyde zdecydował pobudować elektrownię wykorzystując naturę do pozyskiwania energii a dokładnie napędzanej wodami wodospadu Rjukanfossen (wysokość 105 metrów) . Elektrownia Norsk Hydro powstała, zatrudnienie w niej znaleźli inżynierowie i pracownicy, którzy zamieszkali w dolinie rzeki. W czasie wojny była tu wytwarzana przez Niemców „ciężka woda”, składnik niezbędny do prac nad bronią jądrową. W związku z tym miały tu miejsce przeciwdziałania alianckie pod nazwą” bitwa o ciężką wodę

 

 

Jednak już od początku swojego istnienia, ze względu na swoje położenie miasto było pogrążone w mroku. Od września do marca nie zagląda tu słońce, oświetlając tylko wierzchołki wzgórz. Społeczny status znalazł swoje odbicie w systemie zabudowy – na najwyżej położonych domach mieszkali inżynierowie i dyrektorzy, poniżej mieszkali pracownicy biurowi a na samy dole robotnicy. Było to również zmartwieniem założyciela miasta, który wpadł na pomysł doświetlania miasta systemem luster. Jednak ówczesna technologia nie pozwalała na realizację tego pomysłu. Sam Eyde ostatecznie ufundował kolejkę linową Krossobanen. Jej otwarcie nastąpiło w 1928 r. linia umożliwiła mieszkańcom podróż z doliny na szczyt o wysokości 886 m, gdzie mogli regenerować braki światła poprzez promienie słoneczne, przynajmniej przez kilka godzin w weekendy. Jednak pomysł z lustrami nie upadł i udało się go zrealizować w 2013 roku. W tym roku zamontowano nad rynkiem miejskim trzy lutra o łącznej powierzchni 51 m kw. Całość jest bezobsługowa - sterowana komputerowo i zasilana bateriami słonecznymi. Lustra oświetlają centrum miasta o średnicy 600m.

 

Wjeżdżamy kolejką na szczyt Krossobanen. Roztacza się stąd piękny widok na Rjukan i płaskowyż Hardangervidda. Ze szczytu schodzimy pieszo i kierujemy się w stronę widocznej z daleka elektrowni. Przekraczamy most nad bardzo głębokim korytem rzeki. W dole widać pozostałości zabudowań służących niegdyś do pracy. Obok mostu jest przeciągnięta lina po której można pokonać przepaść zjeżdżając. My jedynie wspinamy się na punkt startu po wiszącej na skale drabince, w czym przoduje Gosia :) Punkt końcowy jest zabezpieczony matą, mającą na celu złagodzenie zderzenia jadącego z nieustępliwą skałą. Wchodzimy dalej stromym podjazdem i docieramy do potężnego budynku elektrowni. Z racji pory muzeum jest zamknięte, oglądamy zewnętrzne eksponaty i potężny otwór, który wypływa woda nagromadzona z wodospadu. Elektrownia wytwarza moc 500MW. Następnie wyruszamy i nocujemy w okolicach Kongsberg ok godz. 23:30.

 

DODAJ KOMENTARZ     Ilość :0

"Podróżuje się nie po to , aby dotrzeć do celu, ale po to , żeby być w podróży"  Goethe

 Powered by: www.CDX.pl