close
loading
no6 pokaz.jpg

NORWEGIA, d1-3, d4, d5, d6, d7, d8, d9, d10, d11, d12, d13, d14 -15

 

 

DZIEŃ SZÓSTY (ODCINEK 150 KM)

• wspinaczka i sesja nad przepaścią • nieoczekiwana pomoc • skoki ze spadochronem • przepiękne widoki •

 

 

 

24.VI (wtorek) pobudka o 7:30. Śniadanie i wyjazd. Samochód zostawiamy na parkingu przy restauracji na końcu serpentyn. Na Kjeragbolten wyruszamy o 9:05. Wyposażenie: buty górskie, długie spodnie, koszulka, windstopper (dobrze jest mieć opcjonalnie czapkę, rękawiczki, pelerynę, polar). W zależności od pogody można części odzieży się pozbyć lub coś na siebie włożyć. Podczas wędrówki mieliśmy piękną pogodę choć w górnej części odezwał się wiatr i nie było już tak ciepło jak na początku wymarszu. Trasa początkowo dość stroma, później już zdecydowanie łatwiejsza.

 

Widoki przepiękne. Wyżej zalegający śnieg. Ciepło, ok. 10 stopni. Dochodzimy na Kjerag o 11:30. Wędruje z nami ekipa best jump ze spadochronami w plecakach. Samo wejście na kamień rzeczywiście budzi trochę emocji. Bezpośrednie dojście do niego prowadzi przy skałach, przez jakieś trzy metry tuż nad samą przepaścią i jest wąsko, tylko na jedną osobę. Kiedy mam wejść na kamień widzę, że znajduje się tam starszy mężczyzna więc cofam się i robię mu miejsce aby mógł wyjść. Mija jednak chwila i nic. Dobiega mnie jego zduszony głos: „take me hand...take me hand...” podchodzę i widzę że spanikowany i skulony siedzi przy kamiennej ścianie i nie może zrobić choćby kroku aby się wydostać. Podaję mu rękę i pomagam mu opuścić kamień. Niebawem nasi towarzysze wspinaczki, szykują się do skoku, odrywają się od kamiennej ściany i spadają w dół. Ich lot trwa naprawdę długo, pomiędzy 20-30 sek. Kiedy są już na samym dole widać nagle otwarte, malutkie pelerynki spadochronów.

 

Leszek na kultowym kamieniu ;)

Okolice Kjerag

Widok z Kjerag na Świetlisty Fiord (Lysefjord)

 
Odwiedzamy pionową ścianę skalną skąd skaczą skoczkowie. Jest tu także rozciągnięta pomiędzy skałami, kilkumetrowa lina. Chwytając się jej rękoma, można przedostać się na sam środek i puścić...rozpoczynając swój lot ku marce ziemi. Obok w niewielkim zagłębieniu rozbity namiot, zapewne „lotnicy” odpoczywają ;) Zaczynamy wracać ok. godz. 13. Na parkingu jesteśmy o 14:30.
 

Widok na wody Lysefjordu z góry

Lina do skoków w przepaść :)

W drodze na Kjerag

 

A więc cała droga zajęła nam 5,5 godz. Kierujemy się teraz na Lauvvik, gdzie dojeżdżamy o godz. 19. Okrętujemy się na prom i płyniemy Lysefjordem do Oanes. Dalszy kierunek to Jossang gdzie śpimy w pobliżu dużego, białego domu, który pełnił jakąś publiczną funkcje. Generalnie poza kempingiem tuż przy wyjściu szlaku na Preikestolen nie można nigdzie po drodze biwakować. Pozostaje albo spanie w okolicach Jossang albo na samym kempingu. Jak przekonaliśmy się nad ranem,, słowo „nie można” nie do końca znaczy dla wszystkich to samo :)

 



DODAJ KOMENTARZ