close
loading
no4 pokaz.jpg

NORWEGIA, d1-3, d4, d5, d6, d7, d8, d9, d10, d11, d12, d13, d14 -15

 

DZIEŃ PIĄTY (ODCINEK 293 KM)

• spotkanie z wołem piżmowym • nowozelandcy żołnierze • droga dziesięciu furtek • latarnia z niemieckim działem • zaskakujący klops na moście Klopp • cudowny nocleg •

 

 

23.VI (poniedziałek) – pobudka o 8:30. Pogoda przepiękne, błękitne, bezchmurne niebo. Wychodzimy do latarni. Widoki są zachwycające. Wyjeżdżamy o 11:40 kierują się na kolejną latarnie Eigeroy fyr, po drodze postój na niecodzienne spotkanie z...wołem piżmowym. W Norwegii jest stosunkowo dużo tych stworzeń. Oczywiście nie biegają one luzem jako naturalna fauna:) Zatrzymujemy się na obiad ok. 15 w pięknym punkcie widokowym! (58° 19' 49.67" N 6° 21' 6.51" E znajduje się tu tablica upamiętniająca śmierć żołnierzy nowozelandzkich w 1945r.). Po objedzie jedziemy dalej drogą nr 44 na Stavanger i Egersund. Do samej latarni trzeba dojść ok 40 minut ale warto, krajobraz po drodze bardzo zróżnicowany i ładny, towarzystwo owiec i liczne...przejścia:) Jakie? Zobaczycie sami. Widok z okolic latarni również wart obejrzenia. Obok stary dom latarnika. Znajdują się tu pozostałości po niemieckiej platformie artyleryjskiej. Po powrocie Gosia znajduje kolejną atrakcję: most ! Skuszeni opisem w przewodniku kierujemy się na most Terland klopp kamienny most powstały ok. 1800 roku o wielkości 60m. Tworzą nam się w głowach wizje wielkiego wiaduktu i wyruszamy na jego spotkanie. Jakież było nasze rozczarowanie kiedy okazały się naszym oczom kamienne pozostałości czegoś co kiedyś było mostem, na dodatek niskie ;)

 

Lindesnes Fyr w całej krasie

Ostatni przystanek przed drogą do Eigeroy fyr

Okolice Eigeroy fyr

No cóż, jeśli ktoś spodziewa się kupy kamieni to na pewno nie będzie rozczarowany. O 19:50 dojeżdżamy do Tonstad. Dalej kierunek Lysebotn. Podczas drogi czuć już piękną północną atmosferę, na poboczach kilkumetrowe zwały śniegu i również kilkumetrowe tyczki, wskazujące zimą pługom którędy biegnie droga. Na zewnątrz ożywczy chłód i kilka stopni. Podczas krótkiego przystanku poznajemy starsze małżeństwo polaków. Jestem pełen podziwu. Zwiedzają Norwegię bez znajomości żadnego języka i z namiotem widocznym w tylnej szybie starego golfa. Kierują się również tam gdzie my, a więc dalej jedziemy wspólnie. Niebawem nasz nowo poznany znajomy otrzyma ksywkę „Aj moment”.

 

Przepięknie połozony kemping w Lysebotn

Widok po drodze

Most Terland klopp

 
Licznymi serpentynami kierujemy się do kempingu na Lysebotn. Zatrzymujemy się przed zjazdem przy kawiarni, jeszcze na szczycie. Jest tu taras widokowy. Stąd jutro będziemy wychodzić na Kjerag. Dojeżdżamy do klimatycznego kempingu w Lysebotn. Rozmawiamy z właścicielem kempingu o cenie, pojawia się również „Aj moment”. Ponieważ istnieje bariera językowa prosi nas o pomoc, zadajemy pytanie właścicielowi a on odpowiedź kieruje do naszego znajomego co zmusza go do wyszukania zwrotów odpowiednich do sytuacji, wyglądało to tak: „Ja, ja! aj moment... ja tylko z żoną muszę...” :) Właściciel z obojętną miną odparł jedynie „Ok, ok...”, czyli się jednak dogadali :) Cena ok 100 nok od osoby. Gosia niedawno była tu na rowerze – czapki z głów za walkę z tymi podjazdami ! Sam kemping jest przepięknie położony. Otoczony górami, na zakończeniu ogromnego Lysefiordu (świetlistego fiordu). Z jednego ze zboczy spływa wodospad, kojąco kołysząc wszystkich do snu. Budzi nas bezchmurne niebo i lśniący fiord.
 

 



DODAJ KOMENTARZ